Budujemy relacje, przekazujemy informacje — refleksja na temat spotkania z rodzicami.

O nar­ko­ty­kach sły­szy­my dużo, przede wszyst­kim w mediach i w szko­le na zebra­niach. Cza­sa­mi jakaś nasza myśl skie­ru­je się w tę stro­nę, ale jed­no­cze­śnie zaraz uspo­ka­ja dru­ga: „Nie to nie doty­czy moje­go dziec­ka…” Ich zacho­wa­nie tłu­ma­czy­my tzw. „trud­nym wie­kiem”, trud­no­ścia­mi szkol­ny­mi, przy­pad­kiem… A pro­blem nie­ste­ty ist­nie­je i nara­sta, mimo wysił­ków wie­lu osób i insty­tu­cji, pro­gra­mów pro­fi­lak­tycz­nych. Szko­ła ma opra­co­wa­ny pro­gram pro­fi­lak­ty­ki uza­leż­nień, któ­ry suk­ce­syw­nie wdra­ża. Wie­le lek­cji, poga­da­nek jest prze­pro­wa­dza­nych wła­śnie w tym kie­run­ku. Jako wycho­waw­cy zda­je­my sobie jed­nak spra­wę, że nasze dzia­ła­nia nie mogą być peł­ne, jeśli pozo­sta­nie­my sami bez udzia­łu w nich rodzi­ców.

30 listo­pa­da rodzi­ce naszych słu­cha­czy spo­tka­li się z tera­peu­ta­mi z Byd­go­skie­go Ośrod­ka Reha­bi­li­ta­cji Tera­pii Uza­leż­nień i Pro­fi­lak­ty­ki „BORPA”. Poru­sza­nym tema­tem były CZERWONE SYGNAŁY — czy­li jak roz­po­znać czy dziec­ko — mło­dy czło­wiek ma kon­takt z nar­ko­ty­ka­mi? Aby sku­tecz­nie dzia­łać i inter­we­nio­wać, powin­ni­śmy być wypo­sa­że­ni w nie­zbęd­ne pod­sta­wy doty­czą­ce przy­czyn i skut­ków się­ga­nia po nar­ko­ty­ki. Odpo­wiedź na to trud­ne pyta­nie powin­ni znać nie tyl­ko wycho­waw­cy, nauczy­cie­le, ale przede wszyst­kim rodzi­ce dora­sta­ją­cych dzie­ci. Nasz brak rze­tel­nej wie­dzy nie powi­nien być dosta­tecz­nym uspra­wie­dli­wie­niem i zrzu­ce­niem odpo­wie­dzial­no­ści na inne oso­by. Spe­cja­li­ści na spo­tka­niu sku­pi­li się na “zna­kach” będą­cych sygna­łem do wsz­czę­cia alar­mu i pod­ję­cia odpo­wied­nich kro­ków. Ist­nie­je kil­ka tzw. czer­wo­nych sygna­łów, któ­re pozwa­la­ją nam na zorien­to­wa­nie się czy dziec­ko ma kon­takt z nar­ko­ty­kiem:

- zmia­ny w wyglą­dzie fizycz­nym,

- zmia­ny oso­bo­wo­ści,

- zmia­ny w nawy­kach i aktyw­no­ści,

- oprzy­rzą­do­wa­nie oraz koli­zje z pra­wem.

Waż­nym jest aby o uza­leż­nie­niach roz­ma­wiać, aby nie był to temat „tabu”, aby­śmy my doro­śli wie­dzie­li jak naj­wię­cej i mie­li w tym tema­cie rów­nie tyle do powie­dze­nia, co nasze dzie­ci. Z moich doświad­czeń, jako peda­go­ga wyni­ka, że mło­dzi ludzie tra­fia­jąc do naszej szko­ły czę­sto mie­li już kon­takt ze środ­ka­mi psy­cho­ak­tyw­ny­mi. Zda­rza się, że były to kon­tak­ty jed­no­ra­zo­we, ale bywa też, że mło­dzież trak­tu­je te środ­ki jako anti­do­tum na róż­ne nie­po­wo­dze­nia lub jako spo­sób na „dobrą zaba­wę”. Jest to prze­ra­ża­ją­ce, kie­dy opo­wia­da­ją, jaki „dobro­czyn­ny” wpływ na czło­wie­ka ma np. mari­hu­ana, że nasze usta­wo­daw­stwo  jest „dale­ko w tyle’, gdyż powin­no ją się zale­ga­li­zo­wać!

Istot­ne jest, aby rodzi­ce mie­li świa­do­mość, iż nie ma szcze­pion­ki chro­nią­cej mło­dzież przed uza­leż­nie­niem, lecz mogą zadzia­łać poprzez:

  • roz­mo­wę na temat nar­ko­ty­ków i uza­leż­nień,
  • pyta­nia czy w towa­rzy­stwie dziec­ka są oso­by, któ­re bio­rą nar­ko­ty­ki,
  • zachę­ca­nie do roz­wi­ja­nia zain­te­re­so­wań,
  • okre­śle­nie cza­su, w jakim może prze­by­wać poza domem,
  • okre­śle­nie jasno obo­wiąz­ków i przy­wi­le­jów, jakie przy­słu­gu­ją mu w domu.

Rodzi­com uczest­ni­czą­cym w spo­tka­niu, któ­rzy poświe­ci­li swój czas, aby zgłę­bić temat uza­leż­nień, bar­dzo dzię­ku­ję

Peda­gog –Tere­sa Wło­dar­ska